No więc witam wszystkich ponownie, długo się zastanawiałam co do powrotu na blogu ale zdecydowałam że zacznę od nowa bo szkoda mi było aż 5tyś. wyświetleń.
Co do Bloga to zaniedbałam go okropnie, tak wiem ale znów mnie wzięła faza co do pisania mam wam tyle do napisania że aż nie wiem od czego zacząć.
I jeszcze jedno tak ostatnio przeglądałam dawne posty te pierwsze które pisałam to były okropne nie wiem w jakim stanie byłam żeby takie coś pisać ale trochę je poprawiłam i myślę że są lepsze.
Sama nie wiem od czego zacząć naprawdę, tak wszystko opisać co tam u mnie to katastrofa ale okej.
Moje samopoczucie jest chujowe, wakacje, wakacje szybko zleciały nawet nie pamiętam co się za bardzo wydarzyło, staczam się okropnie może dlatego że to mój wiek, o co chodzi ? Piję, palę, ćpam. Ćpam w sposób że tylko maryśke, tylko obiecałam sobie że nigdy nie zapale innego gówna to było by chore i głupie jak na mój wiek. Opić, opiłam się dużo razy, rodzice o niczym nie widzą może dlatego że wymykałam się z domu dla jednej, jebanej osoby na której nadal mi bardzo zależy ale to zaraz napiszę. Palę, myślę że nałogowo tak już poszło dużo hajsu na paczki i nie wiem po co mi to jak tylko dokarmiam raka może i dobrze. Więc mówiąc mój stan jest okropny, zdarzyło się nawet że wracałam o 7 nad ranem ale ten dzień był w sumie cudowny bo z nim.
Tak moja wakacyjna miłość taka historia w sumie i nawet pojebana. Na początku byłam z Michałem wszystko było pięknie, idealnie, niby coś do niego czułam ale tylko na początku tak przez parę dni, dziwne bo ja tak się nie zachowuję ale od dawno, ale to od dawna podobał mi się jego brat taki łobuz można powiedzieć a ja mam słabość do takich jeju, no i właśnie, i był taki dzień że napisałam że ja tak nie mogę bo nic do niego nie czułam a jeszcze przed tym spałam na jego bracie do niczego nie doszło po prostu siedzieliśmy a ja opiłam się i tak wyszło. Za parę dni jak już nie Byłam z Michałem znów to samo i co przylizaliśmy się i to wszystko pytał czy możemy spróbować no to ok, aż do tej chwili bo w sumie, widzimy się tylko co 3-4 dni a jak zobaczymy to tylko się z nim przywitam i to wszystko.
Czuję się okropnie bo mi na nim zależy, on mówił że chce żeby ten związek trwał długo ale wiecie co ja nie lubię wprost nienawidzę jak jest tak że dziewczyna musi się starać, ja po prostu rzygam tym, to jest chujowe max, ale mniejsza, ja mogę poczekać ale to nie będzie długo, bo ja tak nie wytrzymam. Codziennie wieczorem prawie płacze bo chciałabym żeby do mnie napisał, a my 0 nawet nie piszemy. Jest mi strasznie w chuj i w sumie cieszę się że jakieś osoby to przeczytają bo ja lubię się rozpisać i mi ulżyło, naprawdę.
'Przez przypadek zaczęliśmy, przez przypadek skończyliśmy. Cała nasza historia.'
W sumie to na tyle, jutro dodam jakiś inny post, Nie mówię nic. :(




