Dobra to tak, zacznijmy od tego, że On mnie już nie obchodzi.Mam na niego wyjebane po całej długości. Chyba się odkochuje. Ale to jego wina. Już nawet nie pamiętam kiedy ostatni raz pisaliśmy. W sumie to dobrze. Nie chcę już tego związku, nie chcę cierpieć.Już nie cierpię, to dobrze.
Czy jest sens kochać? Jest, ale tylko pod warunkiem , że ta miłość jest dla nas dobra, bo przecież miłość czasem jest dobra, prawda? Ale nie tutaj, tutaj sama nie przychodzi, tutaj trzeba o nią walczyć. Ale w prawdzie to ja RZYGAM MIŁOŚCIĄ.
Gdyby pójść kawałek w przód
Gdyby skończyć życia tród
Gdyby łatwo było tak
Unosić się wśród chmur jak ptak...
/mine.
Życie bez urazów to nie życie
Życie bez miłości to nie życie
Życie bez cierpienia to nie życie
Ale czy jest sens żyć życiem przepełnionym cierpieniem i bólem?
Jeśli mielibyście możliwość przytulenia osoby której potrzebujecie najbardziej na świecie teraz przy sobie ale zaraz po tym mielibyście umrzeć chcielibyście ?
Czuję że on już wcale mnie nie obchodzi, jest mi to całkiem obojętne czy napisze do mnie czy nie, ale jeśli napisałby, tak odpisałabym mu ale nie jak kiedyś, ha ha nie oszukujmy się nie napisze. Czuję się jak bezwartościowe, wielkie gówno.
Czasem myślę, że lepiej jest nie kochać. Bo przecież , gdy zakochujemy się, myślimy, że będzie dobrze. Jesteśmy zbyt naiwni.









Brak komentarzy:
Prześlij komentarz