Muzyka

czwartek, 7 listopada 2013

Pierwsze cięcie ☺

Tak zrobiłam to, spróbowałam i nie żałowałam. Teraz już wiem co czuję człowiek który się tnie, to jest jednocześnie głupie ale przyjemne uczucie. Wyrzucić z siebie ten cały smutek i złość, to taka ulga, ciało jednak przydaję się, może i robię z niego pamiętnik ale to daje mi satysfakcję, przynajmniej mi. Obiecałam sobie jak byłam mała że nie zapalę papierosa, nie popełnię samobójstwa, ani właśnie nie będę się ciąć, nie dotknę alkoholu w młodym wieku, obiecałam to sobie i rodzinie, jednak nie można ufać sobie, to boli, ale utrzymuje przy życiu.



Czy cięcie się dla ciebie jest rozwiązaniem kłopotów ?
Powód: Wstajesz rano myślisz nic Ci się nie uda, jesteś nikim nic nie warty, nic Ci sie nie udaje czujesz się jak zero...I milion innych powodów.
Robisz to w nie widocznymi miejscu. Wiele kolegów przyjaciół widzi ślady lecz  nie pyta Ci sie co Ci się stało a nawet jeśli to i tak nie odpowiadasz, aż przychodzi dzień po kilku dobrych latach - myślisz a może by coś zmienić może by z tym skończyć... tylko jak...
Trafiasz na terapię rozumiesz przyczynę swoich okaleczeń jest ciężko bardzo ciężko chcesz zacząć robić "sznyty" od nowa ale mówisz sobie - nie koniec z tym.
Moim zdaniem to nie jest rozwiązaniem problemów, lecz ulgą, ukojeniem, wyciszeniem swoich emocji.  Dobra już się nie wtrącam to waszego życia, ale też nie radze się ciąć, uzależnisz się, będzie twoim nałogiem. Pamiętaj. 

Nienawiść do samej siebie.Czy może być aż tak silna? Kim, a raczej czym trzeba być, aby nie mieć ani jednego powodu do pokochanie czegokolwiek w sobie?
Najgorsze są wieczory i noce. Leżysz w łóżku w ciszy, w całkowitej ciemności, nie możesz spać, a twoje myśli kłębią się w głowie, ukazują zadziwiające obrazy. Przypominasz sobie najgorsze momenty z przeszłości oraz te, które się jeszcze nie wydarzyły. Wyobraźnia płata ci figle i czasami nie wiesz, co było prawdą a co fikcją. Wracają wszystkie uczucia i wspomnienia, ból, nienawiść, rozgoryczenie, i strach. Próbujesz to od siebie odgonić, ale wraca, uderza ze zdwojoną siłą. Głosy szepczą ci do uch: jesteś winna, to twoje błędy, twoje pomyłki, występki, sama to na siebie sprowadziłaś, powinnaś cierpieć, jesteś zła, najgorsza, niepotrzebna, zawsze sprawiałaś same problemy, pamiętasz to wszystko, wiesz, że mam racje, nie powinno cię tu być, zgiń, zniknij, zrób przysługę innym i sobie…
I ma racje. Zawsze ma racje.
Chciałabym się poddać. Jest we mnie jeszcze jakaś iskra nadziei, ale chcę aby zgasła. Nie chcę już być silna. Już mi nie zależy. Niech to się skończy. Jakkolwiek. Jeśli mam nigdy nie być normalna, to nie chcę żyć w ogóle. Po tylu latach coś powinno się w końcu zmienić, co jest do cholery ze mną nie tak…
Za dużo cierpienia, za dużo bólu. Nie rozumieją. Nie zrozumieją ♥


Od zawsze wiedziałam, że istnieje tylko po to, aby walczyć. O mnie, o Ciebie, o szczęście, o miłość czy poczucie bezpieczeństwa. To nie świat, to pole bitwy. Mimo milionów upadków, desperacko pragnęłam żyć. Niepowodzenia zrzucały na mnie głaz zagłady, a stracone marzenia przepełniły mnie żalem. Czas stanął na minutę. Nie mam już w sobie beztroskiego dziecka. Zmienił się azymut. Radość nie smakuje już jak kiedyś. Pożądanie wygasło, a wolność? Wolność to pułapka naszych serc. Jestem chyba więźniem. Tkwię tu i walczę. Nie mam sił, ale wiem, że tylko to mi zostało. Jestem kłębkiem emocji. Niespełnionych emocji, które nie mogą znaleźć swego ujścia. Męczę się. Sama z sobą, sama w sobie. Sumienie błądzi. To był błąd i już za późno na żal. Moja nienawiść przepełnia wszystko wokół.

Nienawidzę gdy robie coś, co dobrze wiem, że jest żałosne.
Nienawidzę, jak mi coś nie wychodzi...
Nienawidzę, mojego lenistwa...
Nienawidzę, mojego trudnego charakteru...
Nienawidzę, tego, że zawsze są problemy.
Nienawidzę, że tylko pozornie wszystko wygląda dobrze.
Nienawidzę, że tak wiele da się ukryć i niezauważyć.
Nienawidzę, że jest miliard ludzi na świecie, a przy mnie nie ma nikogo.
Nienawidzę tego, że czuję się samotna.
Nienawidzę, że jeszcze nikt nie trafił mnie w serce.
Nienawidzę, że zawsze wszystko jest nieodwzajemnione.
Nienawidzę, że tak często odpycham od siebie ludzi.
Nienawidzę, że nie potrafię nikomu zaufać.
Nienawidzę, mojej żałosnej szkoły.
Nienawidzę, tego, że jadna rzecz może zmienić pogląd na wszystko. (Rammstein na Niemców)
Nienawidzę, plastikowych dziewczyn
Nienawidzę, hejtowania
Nienawidzę, tak dużego poziomu głupich ludzi...
Nienawidzę, ludzi którzy myślą tylko o sobie
Nienawidzę, gdy nic nie mogę zrobić
Nienawidzę, chamstwa, pogardy i zawyżonego ego wśród ludzi.
Nienawidzę, patrzeć na ból ważnych dla mnie osób.
Nienawidzę, gdy nie mogę pomóc tym, na kim naprawdę mi zależy.
Nienawidzę łez.
Nienawidzę, gdy boli mnie serce.
Nienawidzę, siebie...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz