Muzyka

sobota, 31 sierpnia 2013

Chcę żyć


Cześć, przepraszam , że tyle czasu nie pisałam tutaj nic, ale po prostu nie miałam możliwości. Dzisiaj uzyskałam taką możliwość,więc piszę.

Pamiętajcie , zawsze można zgłosić się do mnie z jakimś problemem. Ja postaram się pomóc każdemu.obiecuje.Na facebooku także dostałam parę zaproszeń. Oczywiście je przyjęłam.


Jeśli ciekawi was, co się dzieję z Nim to powiem jedno
Nie rozmawiałam z nim od czasu napisania ostatniej
notki tutaj i jest mi z tym bardzo dobrze.
ZAPOMINAM O NIM...

I bardzo się z tego powodu cieszę.
W ostatniej notce pisałam, że mam popisać o problemach pewnej dziewczyny i opowiedzieć jej o jej myślach samobójczych. No i zaczęła mi opowiadać jak to się czuję i wgl... Podczas rozmowy wtrąciłam się i zaczęłam opowiadać o moim związku coś w stylu "cieszę się, że już z nim nie jestem, bo po tym co z nim przeszłam mam już dość. Bo on wgl miał myśli samobójcze i się ciął także cieszę się." Ale ona nie zaczęła drążyć tego tematu i nawet o tym nie rozmawiałyśmy. Także wychodzi na to, że nic nowego się nie dowiedziała.


Z każdym dniem coraz bardziej upewniam się w przekonaniu, że moje życie przecieka mi między palcami. Ja chcę coś z tym zrobić. Chcę żyć. Ale jak rozpocząć życie, skoro nie ma się z kim? Wprawdzie przyjaciółka chce i ja chcę się spotykać. Spotkałam się prawie całe wakacje. Dlaczego się nie chcecie spotykać, moje drogie przyjaciółki? Dlaczego? Może już Was nie obchodzę ? Czasem nawet nieznajoma osoba poznana w internecie wydaje mi się bliższa od przyjaciółek. Wiem, że to strasznie nielojalne wobec moich obecnych przyjaciółek, ale taka jest prawda. Przepraszam...

Od dawna znam jedno 'powiedzonko'. Ostatnio nie chce wyjść mi z głowy. Cały czas recytuje je w głowie . Mimo, że poznałam je bardzo dawno temu, teraz wydaje się mi znacznie bliższe.
``Na ustach radość, a w sercu ból. To jedna z najtrudniejszych życiowych ról.

Moje życie idzie w dal                                
Wolno idąc, patrząc w dół
Spotyka niestety zbyt wiele dziur
Potrzebuję ludzi
W miejsce tych dziur
Żeby pustka w sercu
Była tylko zapomnianą mgłą.
/przepraszam nie mam weny/





Na dziś to już wszystko, pozdrawiam wszystkich ♥

czwartek, 15 sierpnia 2013

Zabij się ?


Jest mi smutno.

Strasznie, strasznie smutno. A może to nie jest smutek? Czuję tylko pustkę. Wielką, przeogromną pustkę. Czemu? Nie wiem. Nikogo nie straciłam, ale czuję, że to bliskie. Musze powoli przyzwyczaić się do tej myśli. Do tej wstrętnej myśli. Mam wrażenie, jakby każdy miał mnie w dupie. Każdy. . Nikt nie pisze. On nie pisze,. Czemu? Bo ma mnie głęboko w dupie. Smutno mi. Smutno. Smutek. Czemu on dotyka właśnie mnie? ...

Świadomość, że ktoś bliski może umrzeć zabija, prawda?







Myślę, że życie beze mnie byłoby prostsze. Zero problemów.
Jestem ciekawa, czy ktoś to przeczyta po mojej śmierci. Ciekawe...
Przed śmiercią chciałabym być szczęśliwa. Chciałabym usnąć i już się nie obudzić.




Smutna Historia
<--




To smutne, jak rzadko my, ludzie, mówimy sobie nawzajem o tym, że jesteśmy dla siebie ważni. Żyjąc na wysokich obrotach, wszędzie się śpiesząc, zapominamy czasem pomyśleć o naszym życiu i otoczeniu. Nie zastanawiamy się nad tym, jak wspaniali ludzie nas otaczają. Często wartość drugiej osoby uświadamiamy sobie dopiero wtedy, kiedy ją tracimy lub kiedy jesteśmy o krok od jej straty. Życie jest ogromnym darem. Jedni dostają ten dar na dłużej, inni tracą go już kilka chwil po przyjściu na świat. Zegar nieubłaganie odmierza nasz czas tutaj, na ziemi. Wbrew pozorom jest go stosunkowo za mało, by się nim nacieszyć. Życie jest kruche. „Śpieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą”. Każdy z nas zna to powiedzenie. Ale ilu z nas tak naprawdę wnosi je w życie? Ilu z nas śpieszy się, by kochać? Nasze życie jest pełne pośpiechu. Śpieszymy się na autobus rano, śpieszymy się by zdążyć na lekcje przed dzwonkiem, śpieszymy się na umówione spotkanie, do pracy, do domu, na pociąg… Ale kto z nas śpieszy się, by kochać ?
Istnieją takie słowa, które tak ciężko jest wypowiadać; „Dziękuję, że jesteś”, „Kocham Cię”, „Jesteś dla mnie ważną osobą.”… Każdy z nas chce słyszeć takie właśnie słowa, jednak nie każdy pamięta, by je wypowiadać. Na co dzień spędzamy wiele czasu z przyjaciółmi, rodzicami, drugą połówką, rodziną… Ale jak często doceniamy ich obecność ? I czy w ogóle doceniamy?



Jesteś szarym człowiekiem
Wśród miliona innych osób
Wiem, że chciałbyś to zmienić,
A ja znam na to sposób



                                                                            
                                                                                                            Jesteś tylko maszyną
                                                                                                            Którą nogi gdzieś niosą 

                                                                                                            Wiem, że chciałbyś to zmienić,
                                                                                                            A ja znam na to sposób



                       


Zabij się, zabij się
Nikt nie lubi tutaj cię la la la la
Strzel sobie w głowę
I rozwal na połowę la la la la
Jesteś tu niepotrzebny,
Jak plama na ścianie
Wiem, że chciałbyś to zmienić,
A ja znam rozwiązanie

Jesteś tylko ciężarem,
Jak kosz z brudnym praniem
Wiem, że chciałbyś to zmienić,
A ja znam rozwiązani

                               By uwolnić cię od bólu i porażek
                        I dostarczyć tobie przewspaniałych wrażeń
                                       Zrób to szybko po kryjomu,
                                      Ja nie powiem nic nikomu la la la

     






      
  I dostarczyć tobie przewspaniałych wrażeń
Zrób to szybko po kryjomu,
Ja nie powiem nic nikomu la la la la

Zabij się, zabij się
Nikt nie lubi tutaj cię la la la la
Strzel sobie w głowę
I rozwal na połowę la la la la






Życia koniec zbliża się
Cieszysz się na ten dzień?
W sercu strach czy wreszcie ład?
Myśli krzyczą sprzeczne myśli
A gdy serce przestaje bić
Ustaje wszystko
Nie ma nic...


Tylko on ;c


Czasem ogarnia mnie wszechobecna pusta. Nie jest mała, nie jest duża. Ona po prostu jest. I nic nie czuje. Mam wszystko w dupie. Nie czuje szczęścia, smutku. Jest mi to obojętne. Mam ochotę skoczyć z mostu. Ale nie z chęci śmierci, ale dla rozrywki. Chcę poczuć jak to jest umierać. Chcę zobaczyć, co jest potem. Chcę się przekonać, czy niebo istnieje. Chcę się przekonać, czy się odradzamy. Chcę się przekonać, czy nasze duchy mają miejsce spoczynku. Chcę się przekonać, czy moje ciało od razu wpierdolą robaki. Chcę się przekonać, co jest potem...



  Dzięki Tobie żyje
Ale również przez Ciebie
Sprawiasz, że serce mi bije
Ale i marnieje
Stajesz się częścią mego ciała
A ręki nie chcę stracić...                                                                
                                 Chcę Tylko Ciebie , to tak dużo? Tag, wiem, wiersz nie ma sensu i jest do dupyy .-.



        Cause trying not to love you
Only goes so far
Trying not to need you
Is tearing me apart
Can’t see the silver lining                                                   

I’m down here on the floor
And I just keep on trying
I don’t know what for
Cause trying not to love you
Only makes me love you more
Only makes me love you more







Czasem myślę nad tym, jak łatwo jest skończyć ze sobą. Jeden krok w prawo i już jesteśmy martwi.

NIE PRZECZYTAŁEŚ = NIE KOMENTUJ

środa, 14 sierpnia 2013

Rozwiązanie płaczem.



Zaczynam zauważać, że gdyby Cię nie było, moje życie byłoby melancholijne. Jesteś moją nadzieją na lepsze jutro, jesteś moim niedosięgalnym celem, ale też jesteś zły. Przyprawiasz mnie o ból, więcej zmartwień, więcej złego. Mógłbyś się nigdy nie urodzić. Ale się urodziłeś. I jesteś. I musisz być. Skoro się pojawiasz, to czemu chcesz zniknąć? Kochasz mnie? Nie odchodź..



   Łzy płynące z moich oczu nie są niczym innym jak krwią , która wypływa z mojej duszy.  Ale muszę żyć. Mam dla kogo.


I wiecie co jest 'fajne'? Łzy. Tak. Łzy są lekarstwem dla duszy. Czasem płaczę tak dużo, że nie mam już łez. Po prostu się kończą. A z nimi ból, smutek, przygnębienie. Ale to wraca. I wraca płacz. I znów znika. Ale łzy są dobre. Uwielbiam ten moment kiedy najpierw spływają koło nosa, potem przez usta , następnie przez szyję aż do dekoltu. Kocham to.

Lepsze łzy dla duszy, niż rany dla ciała.
 
Gdy płaczę a zdarza się to coraz częściej przemyślam dużo rzeczy, zawsze gdy się denerwuję płaczę i mówię co przychodzi mi na myśl, przez takie coś zawsze kłócę się z moją mamą, i naprawdę mówię wtedy bardzo obraźliwe słowa i później jeszcze bardziej płaczę bo nie potrafię powiedzieć przepraszam bo jeszcze bardziej wybucham płaczem, nieraz mi jest ciężko. A najgorsza jest ta jebana zazdrość, nieraz nie radzę sobie w szkole bo widzę jego w ramionach innej niby przyjaciółki lub koleżanki ja tak nie potrafię a nie powiem mu żeby tak nie robił bo mi serce pęka z zazdrości bo wiem że słowo by było jednoznaczne że nie. Mi się coś robi od razu te uczucie płaczu i nie mogę się powstrzymać, to jest głupie uczucie, ale ja nic na to nie poradzę. 

Jestem tu, ale nie chcę być, Ale w końcu muszę

Nie wiem po co to całe gówno tu piszę. Pewnie czytając to myślicie "no tak, masz rację , po co ty to tu cholerstwo zamieszczasz?" ale jakoś mi z tym lepiej. Mam to w dupie, czy ktoś to właśnie czyta, czy też nie.


Niby dobrze, niby nie ?

Mam ochotę zasnąć , zniknąć, przestać istnieć.
Tak nagle, szybko, bezboleśnie.
Ale przecież wszystko boli, prawda?
Życie, nauka, miłość.
Myślimy "e tam, damy radę" a gówno dajemy. Nikt nie radzi sobie z tą cholerną społecznością. NIKT.





Tak szczerze to jest lepiej, o wiele lepiej, wyjaśniłam sobie dużo spraw z nim i myślę że już będzie lepiej, ostatnio nawet spotkaliśmy się, miał dla mnie czas dziwne, bo zawsze treningi stoją u niego na pierwszym miejscu, a ja na drugim trochę mnie to wkurzyło nie ukrywam ale muszę to zaakceptować. Ciągle kłóciliśmy się ale sytuacja poprawiła się na spotkaniu było dobrze, zawsze pożegnanie jest najgorsze, nie lubię się żegnać to taka niezręczna sytuacja bo nie wiem od czego mam zacząć, mniejsza ważne że wszystko idzie jak narazie jak należy pewnie przez jakiś czas :)



Jest was tak wiele że naprawdę cieszę się nigdy jeszcze nie udało mi się do tylu dobić, szanuje to i cieszę się, dalej liczę na was :')







Teraz jednym problemem jest moja przyjaciółka, to mnie najbardziej przygnębia, każdego pieprzonego wieczora myślę o niej co z nią jest, jak narazie nie odzywa się do mnie, chodzi o to że jest w szpitalu bo wpadła w depresje, jeszcze przed wyjazdem do tego szpitalu miała przepisane mocne leki na uspokojenie, bałam się o nią że weźmie ich za dużo tak się stało. Co wieczór do niej dzwoniłam bo już nie mogła sobie poradzić, a to przez to że jest bardzo wrażliwa i to bardzo. Podobał jej się chłopak ale ją olewał, ja mu zawsze mówiłam żeby nie pisał jej za bardzo chamsko bo jest do kurwy wrażliwa, oczywiście nie posłuchał mnie wyjebał z tekstem "odpierdol się odemnie do kurwy dziewczyno, zrozum że mi się nie podobasz" A skąd to wiem ? Zadzwoniła do mnie o 1 w nocy cała zapłakana, od razu napisałam do niego żeby ją przeprosił, ale kurwa nie i teraz strasznie ale to strasznie boją się o nią, a do szpitala mam daleko, więc też nie jest za dobrze :), trzymajcie za nią kciuki.
















wtorek, 13 sierpnia 2013

Co jest nie tak ?

Źle się czuje. Mam niby chłopaka, ale nie jest tak jak być powinno. Bo powinno być dobrze prawda? Wiedząc, że on jest online a nie pisze źle się z tym czuje. Widzę jak udziela się na portalach społecznościowych, jak tętni życiem. A ja? Źle się czuje. Łzy same napływają mi do oczu kiedy właśnie to piszę. Mam nadzieje , że ktoś to czyta, że ktoś mi pomoże, ale pewnie nie. Mam ochotę wejść do grobu, zniknąć. Tak po prostu już nigdy się nie pokazać. Tak po prostu. Chciałabym zadać mu pytanie "dlaczego nie piszesz? czy już mnie nie kochasz?"" ale on pewnie zaprzeczyłby. Jak zawsze. Albo po prostu napisał "oj kochanie..." To nie ma sensu. Ta znajomość nie ma sensu. Cały ten szajs jest do dupy.Wszystko jest do dupy. A przecież mogłam go nie poznać. Mogłam do niego nie pisać, mogłam się nie zakochać, mogłam być mądrzejsza. Ale już jest za późno. Już jest za późno. Czuję, że moje życie to jedno wielkie badziewie, jeden wielki szajs, pieprzony szajs. Nasz "związek " nie ma sensu. NIC nie ma sensu. Wszystko jest do dupy. WSZYSTKO.
Moja przyjaciółka ma zajebistego chłopaka. Cały czas wyznaje jej miłość, widać, że naprawdę mu zależy, że chce jej. A mój? Kompletne gówno. JA jestem gównem. Nie potrafię znaleźć tematu do rozmowy, nie potrafię powiedzieć mi moich uczuć. Rzygać mi się chce tym wszystkim. Ślady po moich zębach na ręce nadal widoczne. Złość i nerwowość to ja. Nie dziwię się, że nikt ze mną nie wytrzymuje. NIKT....



Miłość jest wtedy, gdy On ledwie wyszedł, a Ty już chcesz do Niego dzwonić i wtedy gdy, na dworze burza, a on mokry punktualnie przychodzi… I gdy wyjeżdża gdzieś na trzy dni, a Ty za Nim tak strasznie tęsknisz i choć jesteście daleko od siebie to nucicie te same piosenki… Miłość jest wtedy, gdy On Cię całuje, ale to Ty proponujesz mu więcej… I wtedy, gdy On jest smutny, zgaszony to Tobie też pęka serce… I gdy On chce po prostu pomilczeć to Ty też się wtedy wyciszasz… A gdy On tylko spojrzy na Ciebie Ty wszystko mu z oczu wyczytasz… Miłość jest wtedy, gdy On wyczuwa czy masz dziś nastrój na śmiech.. I wtedy, gdy patrząc na innych facetów uważasz, że czynisz grzech… I gdy On wciąż ma ten błysk w oku chociaż ostatnio sporo przytyłaś… A gdy trochę podetniesz włosy On widzi, że coś zmieniłaś… Miłość jest wtedy, gdy On, choć nie umie, na rocznice pisze Ci wiersze… I wtedy, gdy pijecie szampana choć zajął gdzieś siódme miejsce… I wtedy, gdy On dawno zasnął a Ty nadal na Niego patrzysz.


Chce Żyć a nie tylko istnieć ☺


Czasem każdemu zdarza się "nicniechcenie". Bywa, że wynika z poczucia braku  sensu, bywa też, że po prostu  z ochoty na "słodkie lenistwo".  Czy powinniśmy robić rzeczy, których nam się nie chce? Jesteśmy przecież wolni, nasze życie należy do nas, mamy je w swoich rękach, możemy podejmować decyzje jakie tylko sami zechcemy. Czy więc to, ze nam się czegoś nie chce jest wystarczającym powodem, żeby czegoś nie robić, żeby nie wypełniać swoich obowiązków? Moim zdaniem nie. Dlaczego? Dlatego, że pomiędzy "nie chce mi się", a "nie chcę" jest zasadnicza różnica. W stwierdzeniu "nie chcę", podmiotem jestem Ja. W zdaniu "nie chce mi się" coś determinuje moje działanie, od czegoś jestem zależna, coś jest silniejsze ode mnie. A to Ja mam być podmiotem, bo to moje życie, dobrze więc te przeciwności, ten brak siły, ten marazm, to "nicniechcenie" przezwyciężyć. Warto starać się być silniejszym od swojego "nicniechcenia", warto z nim walczyć. Nasze życie, należy do nas, możemy je poukładać, możemy ciężką pracą sprawić, by było takie jakie chcemy, jakie nam się będzie podobać. Nie wystarczy tylko chcieć. Chcieć to za mało, ale od tego trzeba zacząć. Trzeba najpierw chcieć. Bez tego nie da rady. Trzeba przezwyciężać "nie chce mi się" i mocno się starać. Bardzo mocno. Czasem bywa tak, że "nie chce mi się" i "chcę" występują razem, wtedy w naszym umyśle rodzi się konflikt, nie wiemy co robić, jesteśmy zagubieni, zdezorientowani. Wtedy wybór pomiędzy "chcę"/"nie chcę" powinien być ważniejszy niż "chce mi się"/"nie chce mi się". To My jesteśmy podmiotem! Jeśli nie chce mi się czegoś robić zadaję sobie pytanie "czy chcę?". Czy Ja chcę, a nie czy chce się mnie. To Ja tu decyduję.

Oddechem uciec daleko stąd, Uciec daleko...

NIEWIELE POTRZEBA CZŁOWIEKOWI, BY UCIEC OD CODZIENNOŚCI. NIEWIELE NAM TRZEBA, BY ZŁAPAĆ CHWILĘ WYTCHNIENIA I NABRAĆ SIŁ NA TO, CO CZEKA NAS W PRZYSZŁOŚCI.




Smutno mi...

Bo jestem w świecie, którego nienawidzę,
Bo wiem, że żyję wśród fałszywych ludzi...
Bo wiem, że każdy człowiek to świnia...
A ja? A ja jestem jedną z nich!
Chcę uciec daleko stąd,
Tak gdzie nikt mnie nie znajdzie...
Tam gdzie nikt mnie nie zna...
Dlaczego? Bo tam będę szczęśliwa!
Poszukuję...
Bo wiem, że gdzieś jest moje miejsce,
Bo wiem, że ono będzie dla mnie szczęściem...
Bo wiem, że będę tam sama...
A oni? Ich tam nie będzie!
Chcę uciec daleko stąd....
Tam gdzie nikt mnie nie pozna...
Tam gdzie nikt mi nie zada cierpienia...
Dlaczego? Bo tam będę szczęśliwa!

Czasem taka myśl nachodzi mnie by zostawić wszystko i uciec gdzieś

i nie patrząc na nic, nie patrząc na nikogo biec przed siebie jak najszybciej biec na nogi drogą i uciec gdzieś na kraniec tego świata by nie znalazł mnie nikt, bym odpocząć mógł od tej chorej, szarej rzeczywistości. Kłamstwa, chamstwa , bólu, smrodu i głupiej społeczności.





Ktoś mi powiedział, że głęboki oddech uspokaja. Że wystarczy mi kilka głębokich wdechów, abym się uspokoiła. To dlatego ludzie palą papierosy i czują się przez to zrelaksowani, bo głęboko oddychają podczas zaciągania się dymem… Postanowiłam więc dziś pooddychać tak, jak jeszcze nigdy nie oddychałam…




Tylko ja i moje myśli. Leżę w bezruchu wpatrując się w niebo. Czekam, aż pojawią się pierwsze znaki nocy. Przyszłam tu z gniewem, żalem, smutkiem i złością, którą zaraz wyrzucę z siebie, gdzieś w daleką przestrzeń. Zaraz wszystko tu stanie się perfekcyjne i zacznie współgrać ze sobą.
Oddycham głęboko, bo oddech jest tym co najtrudniej mi odebrać. Jest tym, co pozwala mi żyć. Podstawowa czynność życiowa, której nie zauważamy. Jest bo jest. Nawet nie zdawałam sobie sprawy z tego, jak bardzo jest cenny. Nie doceniałam go, bo nigdy nie miałam okazji stracić go na dłużej.

Nagle czuję ruch, słyszę stukot. Przerażający hałas, który zdołał przebić się przez decybele wypływające z słuchawek.
To tylko pociąg, który właśnie przejeżdża obok. [Przecież jestem na wiadukcie.] Wybudza mnie on z letargu i znów wracam do rzeczywistości… Czar prysł, wróciłam. Wstaję i zmierzam w kierunku śródmieścia. Czas wrócić do domu i zmierzyć się z rzeczywistością. Będzie dobrze, oddycham.


And if you’re still breathing, you’re the lucky ones.

‚Cause most of us are heaving through corrupted lungs.







https://www.youtube.com/watch?v=SK7p11fcdZs
↓♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥↓
"Uciec gdzieś daleko gdzie da się spokojnie żyć

I nie widzieć więcej syfu, brudu, kłamstwa, zdrady, móc szczęśliwym być
Cały dzień i całą noc na przemian robić wszystko lub poprostu nic
I z tych wszystkich, którzy w pędzie za wygraną już przegrani sobie drwić
Nie uda się drugi raz życia przeżyć
Pędzący czas szybo mija i nie cofnie się
Nie powiem ci jak to jest być szczęśliwym
Czasem nie masz, a czasem poprostu mija cię
Nie umiem dać ci na nie recepty jednoznacznej
Nie wiem zupełnie jak zdobywać je
O szczęściu znam niejedną piękną bajkę
Liczę, że u mnie właśnie taka bajka spełni się

Uciec gdzieś daleko gdzie da się spokojnie żyć
I nie widzieć więcej syfu, brudu, kłamstwa, zdrady, móc szczęśliwym być
Cały dzień i całą noc na przemian robić wszystko lub poprostu nic
I z tych wszystkich, którzy w pędzie za wygraną już przegrani sobie drwić



poniedziałek, 12 sierpnia 2013

O blogu ☼


Wchodzisz? Cieszę się. Nikt mnie nie zauważa i miło że jesteś. Nie będę dodawać tu słiiiiitaśnych foci, tylko podobające mi się obrazki.
Może w niektórych postach wydam się plastikowa, ale cóż, to nie moja ocena, tylko twoja i tobie ją pozostawię. Jeśli nie podobają Ci się smutne obrazki, emosy lub coś z krwią, cięciem się, to nic innego nie pozostaje Ci jak wyjście.
Jestem tolerancyjna, a przynajmniej ja tak myślę.
Jeśli doszłeś/aś do tej części tekstu, no to gratuluję. Jesteś mistrzem. Wytrzymać ze mną przez tyle zdań. Jeśli o mnie chodzi to uważam siebie za bezwartościowe gówno. Kropka. Dodam dzisiaj troszkę obrazków. Ale niewiele, żeby Was nie zanudzić oczywiście.